Blog, Rodzicielstwo

Nic się nie stało!

Jestem z córką na placu zabaw. Spotykamy na nim dwie babcie z wnukami. Wszystkie maluchy są dwulatkami. Wymieniamy grzecznościowe powitania i panie wracają do swojej rozmowy. W pewnym momencie moja córka potyka się, schodząc ze schodków prowadzących na zjeżdżalnię i wpada buzią w piach, płacze. Jedna z pań zaczyna klaskać, krzyczeć „Brawoooo!” i „Nic się nie stało!”. Podchodzę do córki, a ta pani dalej woła: „Mama, daj spokój, nic się nie stało!”. Jak się domyślacie, nie byłam zachwycona jej reakcją…

Co jest nie tak w stwierdzeniu „nic się nie stało”?

Często to zdanie zostaje powiedziane, zanim zdążymy sprawdzić czy rzeczywiście dziecku nic nie jest. Jeśli dziecko ma zdarte kolana, albo siniaka na czole, to widzimy ewidentnie, że coś jednak się stało.

Nawet gdy nie widzimy żadnych skaleczeń, to nie zmienia to faktu, że dziecko spadło, czy się przewróciło. Może je coś boleć, a mogło zwyczajnie się przestraszyć lub zawstydzić. Doświadcza silnych emocji i potrzebuje pomocy, żeby sobie z nimi poradzić. Twierdząc, że nic się nie stało, odbierasz mu prawo do ich przeżywania.

Dlaczego zaprzeczanie nie działa?

Wyobraź sobie, że przewracasz się na ulicy, zakupy wysypują Ci się z siatek, z kolana leci krew, a ludzie stoją nad Tobą, biją brawo i krzyczą, że nic się nie stało. Co czujesz? Wstyd, upokorzenie, złość, smutek, strach? Tak samo czuje się Twoje dziecko. Ono jest w o tyle gorszej sytuacji, że nie potrafi się obronić, nie wie jak poradzić sobie z tymi emocjami.

Celem osób, które wypowiadają to zdanie, jest sprawienie, żeby dziecko nie płakało. Nie mam wątpliwości co do tego, że mają dobre intencje. Sęk w tym, że często utrudnia to załagodzenie sytuacji. Dziecko nie dostaje informacji, jak sobie poradzić z bólem i trudnymi emocjami. Jest to tak samo nieskuteczne, jak mówienie „uspokój się”, czy „nie płacz”.

Gdy dziecko płacze, odczuwamy dyskomfort i wydaje nam się, że powinniśmy zrobić wszystko, żeby przestało płakać. Płacz jest jednak naturalnym wyrazem przeżywanych emocji. Mówiąc, że nic się nie stało, nie pozwalamy maluchowi przeżyć i przepracować doświadczanych trudności, przez co nie uczymy go, jak sobie z nimi radzić, tylko jak udawać, że wszystko jest w porządku.

Jakie to może mieć skutki w przyszłości?

Gdy taka sytuacja powtarza się wielokrotnie, to dziecko może czuć, że go nie rozumiemy, że jego uczucia nie są dla nas ważne. Może się nauczyć, że trudnych emocji nie powinno się okazywać. Może mieć poczucie, że musi być dzielne i ze wszystkim radzić sobie samo.

Jeśli chcemy, żeby w przyszłości dziecko rozmawiało z nami o przeżywanych trudnościach, warto zadbać o to w takich prostych codziennych sytuacjach już w pierwszych latach jego życia. W przeciwnym razie, gdy w wieku nastoletnim będzie mieć jakieś problemy, możemy od niego usłyszeć, że „nic się nie stało”.

W takim razie jak reagować?

Zachowaj spokój, bo dzięki temu dziecko będzie miało poczucie bezpieczeństwa. Zmniejsz dystans między Wami – moim zdaniem lepiej jest ukucnąć przy dziecku, niż brać je od razu na ręce. Zapytaj czy wszystko w porządku. Opisz sytuację, która się wydarzyła i pomóż maluchowi nazwać emocje. Możesz powiedzieć: „przewróciłeś się i uderzyłeś w kolano, boli Cię”, albo „spadłaś ze schodka i się przestraszyłaś”. Zaproponuj rozwiązanie: przytul, pocałuj, podmuchaj, pomasuj, naklej plasterek. Bądź przy dziecku tak długo, jak tego potrzebuje, a później zachęć go do dalszej zabawy. Z moich obserwacji wynika, że po takiej reakcji dziecko uspokaja się znacznie szybciej, niż gdy usłyszy, że „nic się nie stało”.

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *