Rodzicielstwo

Dobry ratownik, to żywy ratownik!

Najważniejsza zasada, jakiej mój mąż nauczył się na kursie na ratownika WOPR, to właśnie ta: dobry ratownik, to żywy ratownik. Tłumacząc z polskiego na nasze: nie pomożesz nikomu, jeśli sam padniesz na pyszczek. Bardzo często jednak rodzice, a zwłaszcza mamy, o tej zasadzie zapominają. Troszczą się o wszystko i o wszystkich, tylko nie o siebie. Tatusiowie zazwyczaj potrafią zadbać o swoje potrzeby, zanim zaczną zbawiać świat. Dlatego dzisiejszy artykuł kieruję głównie do mam.
 
Zapewne nie raz zdarzyła Wam się taka sytuacja, że dziecko poszło na drzemkę, a Wy w tym czasie zaczęłyście w pośpiechu ogarniać młyn – pranie, sprzątanie, gotowanie. A gdy dziecko się obudziło, zorientowałyście się, że zapomniałyście się wysikać. Już nie wspomnę o tym, że nawet nie pomyślałyście w tym czasie o takim luksusie, jak zjedzenie obiadu. Kawę może i zdążyłyście zaparzyć, ale nie wypić.
 
Mnie też początkowo dopadały takie sytuacje. Opamiętałam się, gdy nabawiłam się solidnej niestrawności, po tym jak obiad łykałam jak indyk, zamiast go porządnie pogryźć. Od tego czasu wprowadziłam inną kolejność wykonywania zadań. Gdy córka idzie na drzemkę, najpierw jem, a dopiero później biorę się za obowiązki.
 
„Siedzenie” z dzieckiem w domu jest równie stresującym i obciążającym zajęciem, jak chodzenie do pracy. Może nawet jest bardziej wyczerpujące, bo z pracy wychodzimy po 8 godzinach, a dziecko wymaga opieki całodobowej. Dlatego tak ważne jest, aby mama miała możliwość odpoczynku. W naszym kraju ciągle pokutuje mit umęczonej Matki Polki. Nadal zdarza się, że mamy, które chcą raz na jakiś czas wyrwać się z domu i
spędzić kilka godzin bez dziecka, mają z tego powodu wyrzuty sumienia. Niepotrzebnie. Nikt nie jest w stanie pracować bez odpoczynku i wyjść z tego bez uszczerbku na zdrowiu.
 
Ten tekst piszę w dużej mierze dla siebie. Straszna ze mnie Zosia Samosia i niechętnie proszę innych o pomoc. Jednak w ostatnim czasie wzięłam na siebie dodatkowe zadania związane z prowadzeniem działalności i moje baterie zaczęły się wyczerpywać. Dlatego uczę się delegować obowiązki i prosić o pomoc w opiece nad córką. Nie jest to łatwe, ale wiem, że muszę nas obie stopniowo przygotowywać do mojego powrotu do pracy.
 
Drogie Mamy, przypomnijcie sobie dzisiaj o tym, że jesteście kobietami, nie zapominajcie o sobie. Zapiszcie się na tę ciągle odkładaną na później kontrolę lekarską, umówcie się do fryzjera, wyjdźcie na pogaduszki z przyjaciółką, naładujcie akumulatory. Wasze dzieci potrzebują zdrowych i szczęśliwych mam. Jeśli nie zadbacie o siebie, w pewnym momencie zabraknie Wam sił, aby zadbać o Wasze dzieci. Nie bez powodu w sytuacjach awaryjnych w samolocie mówi się rodzicom, aby założyli maseczki z tlenem najpierw sobie, a dopiero później dzieciom.
 
Wieczorem idę grać w squasha z koleżankami (no dobra, „grać” to za dużo powiedziane, postaram się chociaż kilka razy trafić w piłkę). A Ty? Co dzisiaj zrobisz dla siebie? Miłego ładowania akumulatorów!

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *