Blog, Rodzicielstwo

Łatwiej kijek pocienkować, niż go potem pogrubasić.

Tytuł może dziwny, ale bardzo życiowy. Do zmiany sytuacji na prostszą i przyjemniejszą znacznie łatwiej jest się przyzwyczaić, niż do zmiany na trudniejsze, czy bardziej wymagające warunki. Bezboleśnie można przyjąć większą ilość czasu wolnego, zdecydowanie trudniej jest zaakceptować nowe obowiązki. Jeśli początkowo narzucimy sobie na przykład restrykcyjną dietę, a po jakimś czasie stopniowo będziemy mogli od niej odstępować, to ten moment będzie znacznie przyjemniejszy niż wprowadzanie ograniczeń, gdy jesteśmy uzależnieni od słodyczy.
             
Gdy w pracy na początku dostajemy zakres obowiązków, to chcielibyśmy cały czas wykonywać ich tyle samo lub mniej. Dokładanie dodatkowych zadań jest dla nas trudne do zaakceptowania. Jeżeli pracujemy w jakimś systemie i nagle przychodzi zmiana na coś zupełnie innego, potrzebujemy czasu i dodatkowych szkoleń, żeby się przyzwyczaić do nowości. Dlaczego z dziećmi miałoby być inaczej?
              
Część rodziców funkcjonuje w pierwszych miesiącach i latach życia z dzieckiem bez świadomego planu. Później okazuje się, że dziecko prezentuje zachowania i nawyki, które im się nie podobają. Wtedy przychodzi dla nich moment na wprowadzanie zasad, próby zmiany nawyków i to jest bardzo trudne zadanie. Można tego uniknąć, jeśli od początku ma się świadomość tego, jakim rodzicem chce się być i jakie wartości dziecku przekazać.
 
Jeżeli chcę, żeby moje dziecko jadło przy stole, od początku rozszerzania diety (a w zasadzie od momentu, gdy dziecko jest gotowe do tego, żeby siedzieć, ale o tym napiszę innym razem) sadzam je do jedzenia przy stole. Jeśli zacznę roczne dziecko gonić po pokoju z łyżeczką, to nie mogę oczekiwać, że w wieku 2-3 lat usiądzie przy stole i zje przy nim cały posiłek. Dziecko nauczone jedzenia przy stole będzie i tak można nakarmić „w locie” podczas jakiegoś wyjazdu. Natomiast dziecko jedzące zwykle w biegu, nie wysiedzi przy stole w restauracji podczas rodzinnego obiadu.
                
Jeśli w obecności niemowlaka, telewizor jest włączony przez cały dzień, to trudno będzie przedszkolakowi przestawić się na to, że ogląda bajki przez 15 minut dziennie. Będzie płakać i domagać się włączenia kolejnej bajki. Za to maluch, który wcale nie oglądał telewizji, te 15 minut przyjmie bezproblemowo.
               
Łatwiej dziecku przyzwyczajonemu do zdrowego odżywiania pozwolić na podjadanie słodyczy raz na jakiś czas, niż uzależnionemu od cukru maluchowi zacząć ograniczać słodkie przekąski. Jeżeli dziecko nie jest przyzwyczajone do sztucznie słodzonych produktów, to owoc będzie dla niego wystarczająco słodkim podwieczorkiem.
                
Przykłady można mnożyć i wydają się one być oczywiste. A jednak dość łatwo jest wpaść w pułapkę. Myślimy: ono jest jeszcze małe, nie rozumie, ma czas, nauczymy je tego jak będzie trochę starsze. A później budzimy się z ręką w przysłowiowym nocniku, bo to nasze małe dziecko rośnie szybciej, rozumie i zapamiętuje więcej, niż nam się wydaje.
                
Dlatego bądźmy świadomymi rodzicami. Zatrzymajmy się na chwilę i zastanówmy się jak ma wyglądać nasze życie z dzieckiem i zacznijmy realizować ten plan już dziś. Traktujmy maluchy tak, jak sami byśmy chcieli być traktowani. I pamiętajmy, że łatwiej kijek pocienkować, niż go potem pogrubasić.

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *